Magdalena Szymczak – Współwłaścicielka Kliniki Włosów Hair Lab

Motto życiowe: „Szczęście nie jest stacją, do której przybywamy, lecz sposobem podróżowania"

Magdalena Szymczak
Magdalena Szymczak

Kobieta sukcesu

Magdalena Szymczak – psycholog, trycholog w Klinice Włosów Hair Lab. Klinikę współprowadzę z mamą.

O firmie

Klinika Włosów Hair Lab istnieje od 9 lat i jest jedną z największych Klinik zajmujących się problemami z włosami.

Życiorys

Urodziłam się w Polsce w Zgierzu (pod Łodzią). W wieku gimnazjalnym z racji miejsca pracy taty, przeprowadziłam się wraz z rodziną do Warszawy.

Po zakończeniu liceum zdecydowałam się studiować Psychologię na Uniwersytecie Warszawskim. Psychologia pasjonowała mnie ze względu na fakt, iż jest ona obecna w naszym życiu od samego początku naszego istnienia. Jest to nauka, która przenika każdą sferę naszego życia.

Od momentu rozpoczęcia studiów, a nawet już wcześniej – w wieku licealnym, przyglądałam się, pomagałam i uczestniczyłam w życiu Kliniki Hair Lab. Równolegle studiując psychologię, uczyłam się i kształciłam również na trychologa, czyli specjalistę zajmującym się problemami skóry głowy oraz utraty włosów. Na pozór egzotyczne połączenie ma ze sobą więcej wspólnego niż mogłoby się nam wydawać – wiele przyczyn utraty włosów ma podłoże psychologiczne, ponadto problem ten wymaga bardzo często dużego wsparcia psychologicznego.

Starałam stworzyć się własny schemat działania i pomocy osobom, które z wielu przyczyn borykają się z utrata włosów. Pracuję zarówno z kobietami, mężczyznami jak i dziećmi. Włosy są odzwierciedleniem funkcjonowania całego organizmu, dlatego też postanowiłam uzyskać jak największą wiedzę w celu odpowiedniego zdiagnozowania problemu i dobrania odpowiedniej pomocy.

Ukończyłam również dietetykę chorób wewnętrznych i metabolicznych na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym. Cały czas uczestniczę w szkoleniach dotyczących rozwoju trychologii. Jestem członkiem Międzynarodowego Stowarzyszenia Trychologii Estetycznej ISAT. Wkrótce zajmę się drugą specjalizacją z psychologii, jaką jest psychologia kliniczna.

Prywatnie bardzo dużo czasu spędzam z rodziną, mam bardzo dobry kontakt z rodzicami, bratem (bliźniakiem, mam niezwykłe szczęście posiadania kompana od moich pierwszych dni życia), najlepszymi przyjaciółmi i moją drugą połówką z która jestem od 8,5 roku. Od najmłodszych lat lubiłam uprawiać różnego rodzaju sporty, od pływania, poprzez koszykówkę, tenisa, aktualnie najchętniej biegając. Sport był dla mnie najlepszym sposobem wydzielania endorfin, które pomagały mi walczyć z codziennymi problemami.

Dzisiaj prawie codziennie chodzę biegać, każdy dzień uwielbiam zaczynać od orzeźwiających 5-10 km. Nie robię tego, aby ulepszać kondycję, nie katuję siebie dla lepszych wyników, biegnę, bo po prostu sprawia mi to radość. Czasami, ale to już dla poczucia większej adrenaliny, poczucia, że jeśli chcę to potrafię, biorę udział w biegach ekstremalnych z przeszkodami, błoto, zasieki, mordercze trasy, a następnie tona siniaków. Po co? Póki ktoś nie spróbuje to się niestety nie dowie.

Jak większość z nas kocham podróżować, ale nie leżeć na plaży, tylko chodzić. Najlepiej całymi dniami zwiedzać, zmęczonym usiąść w knajpce na dobrym jedzeniu i lampce wina. Do znajomych mówię, że mam „syndrom jamnika”. Wymyślili go moi rodzice, którzy nazywają tak osoby, które na wyjazdach ciągle chcą coś zwiedzić, coś nowego zobaczyć, że aż zapomną… odpocząć. Nazwa syndromu wzięła się od jamnika znajomych, który najwyraźniej miał równie nieopamiętaną potrzebą ciągłego eksplorowania otoczenia :)

Moim dodatkowym silnikiem pozytywnej energii są psy. Od dzieciństwa towarzyszyły mi psy w rodzinie. Od kiedy nie mieszkam z rodzicami mam wspaniałą towarzyszkę życia o imieniu Lili. Nie wyobrażam sobie zacząć dnia bez niej. Kiedy tylko się obudzę, leci mnie przywitać przytulić, dać mi pierwszy powód dla którego chce zacząć dzień. Niesamowite jest uczucie posiadania przyjaciela w zwierzęciu.

Dlaczego własna firma?

Zdecydowałam się na współprowadzenie firmy z mamą ze względu na odnalezienie miejsca, w którym chce pracować dla siebie, dla rodziny, a przede wszystkim dla innych. Moja praca pozwala mi nie tylko przekazywać moją wiedzę innym ludziom, udzielać pomocy, ale również udoskonalać samą siebie, dążyć do rozwoju siebie, poszerzania wiedzy. Każdy dzień na pozór jest taki sam, a tak naprawdę zupełnie inny, poznaje nowe osoby, staram się rozwiązywać nowe problemy, cieszę się z nowych rzeczy.

Odniosłam sukces, ponieważ…

Nie patrzę na innych, nie porównuję się, nie zazdroszczę, robię swoje i idę do przodu, realizuję swoje plany – po prostu.

Największa przeszkoda w drodze na szczyt

Przede wszystkim nie uważam, że doszłam na szczyt – gdyby tak było, bałabym się, że odpuszczę, że nie można więcej, bo już się doszło do tego kulminacyjnego punktu, w którym nie można więcej bo to już jest ten „the highest level”. Często tak mówimy, tak jakbyśmy pokonywali kolejne poziomy w grze. Ja uważam, że człowiek jest na tyle kreatywną postacią, że na każdym etapie jest w stanie zdobyć coś więcej. Jak byłam młodsza, często myślałam, że lepiej już być nie może, albo gorzej już być nie może, albo nie da się już czegoś bardziej.

Właściwie to rodzice pokazali mi jak bardzo się mylę. Miałam to szczęście, że trafiłam na wspaniałych przewodników życia, jakimi są moi rodzice. Wychowanie ma bardzo duży wpływ na nasz rozwój emocjonalny. Nie wiem tego z książek psychologicznych ze studiów – wiem to, bo sama tego doświadczałam od najmłodszych lat. Nie wiem jak to się stało i dlaczego tak się stało, ale już od maleńkości, od czasów żłobka(!) bardzo dużo rzeczy analizowałam, zastanawiałam się nad sensem wielu interakcji, które zachodzą między ludźmi. Oczywiście z czasem moje przemyślenia nabierały coraz to większego znaczenia, na początku była to tylko obserwacja i próba znalezienia odpowiedzi, z wiekiem starałam się znaleźć sens, analizowałam to co się wokół mnie dzieje, chciałam zrozumieć naturę psychologiczną człowieka.

Z perspektywy czasu, od kiedy kilka lat uczestniczę w współprowadzeniu firmy, wiem, że problemów po drodze było tak dużo i tak różnych, że nie umiem wybrać tego najgorszego. Czasami był to problem, który ja tworzyłam sama przed sobą, że nie dam rady bo jestem za słaba, że coś za mało wiem, że psychicznie nie uda mi się pójść dalej, bo mimo młodego wieku wkraczam w zawód, który wymaga niezwykłej uwagi, dojrzałości i wiedzy. Czasami były to problemy natury niezależnej ode mnie, zupełnie innego kalibru, związanego z organizacją i formalnym prowadzeniem firmy. Wspólnym mianownikiem dla tak różnych problemów zawsze był strach, obawa, lęk. Właśnie w taki sposób dany problem (choć mógł być zupełnie inny od poprzedniego), który dzieję się teraz może stać tym najtrudniejszym. Potem udaje się go rozwiązać i inny zastępuje miejsce tego najtrudniejszego.

Jednym zdaniem postaram się zobrazować moją myśl: jedzenie najlepszego deseru tu i teraz nigdy nie zastąpi wspomnienia o nim. Tak to już jest, że problem, czy przyjemność zawsze wzbudza największe emocje w chwili kiedy się odbywa. Potem pozostaje tylko wspomnieniem.

Najszczęśliwsza chwila w karierze

Nie mogę wyselekcjonować jednej, najszczęśliwszej chwili, gdyż te chwile spotykają mnie w każdym tygodniu mojej pracy. One składają się na ogólne poczucie, że jestem w miejscu w którym powinnam być, że robię to co powinnam robić. Te chwile to wcale nie są wyróżnienia, zdobywane miejsca w różnego rodzaju rankingach, to są zwyczajne słowa innych ludzi, czasami gesty mówiące „dziękuję, dokładnie o taką pomoc mi chodziło”. To niezwykle buduje, uświadamia, że praca, którą wykonuje nie jest tylko sposobem na zarabianie pieniędzy na życie,

Najważniejsze, najpiękniejsze, najcenniejsze w moim życiu zawodowym jest…

To, że każdy dzień mojej pracy jest inny, zajmuję się bardzo wieloma dziedzinami, mam wiele różnych obowiązków. Wspaniałe jest również to, że swoją pracą możesz wpływać pozytywnie na innych, to daje kopa na kolejny dzień, miesiąc, lata.

Największe marzenie

Mam wiele marzeń, nie mam tego największego, ale uważam, że marzenia są bardzo intymną sprawą i wolałabym się nimi nie dzielić.

Najbliższa przyszłość

Planów nam bardzo dużo. Ciągle się rozwijam, dokształcam. W tym roku będę robiła kolejną specjalizację z psychologii. Pewnie do końca wakacji dojdzie kilka innych, ciekawych projektów.

Rada dla kobiet, które pragną odnieść sukces

Powiem bardziej o sukcesie w kontekście zawodowym – nie traktuj pracy jak tylko sposobu na zarabianie pieniędzy, tylko traktuj ją jak swoją pasję, albo ciekawe zajęcie. Od tego się zaczyna. Staraj się również znaleźć swój własny sposób na zastrzyk dodatkowych endorfin. Przyda się w momencie zwątpienia, które każdy z nas doświadcza.

Kontakt: www.hairlab.pl

Redaktor: Kinga Kozłowska/Obcasy.pl

Wpis znaleziono dzięki:

- Kobieta sukcesu

- Businesswoman

- Własny biznes